Poligon Grzybowy

Historia

Zapraszamy do przeczytania relacji z poprzednich poligonów i obejrzenia zdjęć. Mamy nadzieję, że te opisy i zdjęcia w jakiś sposób oddadzą atmosferę spotkań z ubiegłych lat.

II Poligon Grzybowy 2009.
Słoneczny poligon.

Pogoda, pogoda, i jeszcze raz pogoda. bez kozery mogę stwierdzić, że był to jeden z najważniejszych czynników II Poligonu Grzybowego w Radawie. Do Radawy wybraliśmy się w trójkę. El@, Lucyna i ja. Podróż przebiegła szczęśliwie i w miarę szybko. Wszystko to za sprawą Eli, która zajmowała nas rozmową. Na miejscu byliśmy po godzinie 17.00. Szybki przegląd głównej kwatery i można było jeszcze wyskoczyć do lasu. Jak się okazało opłaciło się, bo Ela znalazła bardzo ładne kanie.

Takie tutaj za płotem rosną!

Takie tutaj za płotem rosną
Jeszcze przed godziną dwudziestą przyjechali Ania i Krystyna oraz Zbyszek i Ela. I w tym składzie rozpoczęliśmy biesiadowanie pierwszego wieczoru. Miejsce na grila jest bardzo dobrze przygotowane. Zadaszona wiata z ławkami, stołami i paleniskiem. Obok przygotowane drewno, z którego mogliśmy korzystać bez ograniczeń. Wkrótce przyjechali Mela i Antek. W ramach powitania na poligonie każdy był częstowany muchomorami Ani i wódką "Partyzant". Około północy dojechali Waldek z rodziną i jego kolega Sebastian z rodziną oraz Darek. Jak zwykle były śpiewy, rozmowy i oczywiście dobre jedzonko. Ognisko paliło się jeszcze długo, a nad naszymi głowami widać było cudownie rozgwieżdżone niebo z wielkim wozem na horyzoncie. Pozostali uczestnicy poligonu, czyli Agorszczyki, Ela, Meryt i Trapez dotarli do nas nad ranem. Od tej pory byliśmy w komplecie.

Ognisko już płonie.

Ognisko już płonie

Nocne rozmowy grzybiarzy.

Nocne rozmowy grzybiarzy.
Poranek przywitał nas bardzo rześkim radawskim powietrzem. Na niebie piękne wrześniowe słoneczko. Po śniadaniu, zgodnie z planem, dokładnie, co do minuty wyruszyliśmy do nieistniejącej wsi Miłków. Sprawnie i szybko dojechaliśmy na miejsce. W drodze do cmentarza Mela znalazła grzybka i w pierwszej chwili wszyscy myśleli, że to borowik, jak się okazało był to podgrzybek.

Miłków - w drodze do cmentarza.

Miłków - w drodze do cmentarza.

"Borowik" Meli.

Borowik

Cmentarz w Miłkowie.

Cmentarz w Miłkowie
Po zwiedzaniu cmentarza, byłej wsi Miłków, udaliśmy się na grzybobranie. Z miejsca gdzie, pozostawiliśmy samochody wyruszyło kilka grup każda w inną stronę. Ze mną byli El@, Lucyna, Mela i Antek, Ania i Krysia. Idąc lasem zbieraliśmy i fociliśmy między innymi borowiki, koźlarze, gąski, piaskowce, opieńki i wiele innych. Dużym zainteresowaniem cieszył się podgrzybek pasożytujący. Grzybów może nie było w bród, ale wszyscy mieli coś w koszykach i do papusiania i na wystawę. Po grzybobraniu wszyscy udali się do Wiązownicy na obiad. Dania smakowały bardzo dobrze i nikt z Zajazdu "Galicja" nie wyszedł głodny. Kolejny dzień dobiegał końca, ale przed nami jeszcze ognisko, gril, tańce i nocne rozmowy grzybiarzy.W trakcie biesiadowania raczyliśmy się wspaniałym bigosem Ani, pysznymi ogórkami z Ryczowa i różnymi innymi smakołykami. Tutaj wielkie podziękowania dla wszystkich, którzy przygotowali wspaniałe potrawy. Muszę jeszcze wspomnieć o tym, że nasze Anie po zakończeniu biesiady, grubo po drugiej w nocy zabrały się do czyszczenia czernidłaków, z których zrobiły zupę i sos. I w ten piękny sposób dobiegł końca dzień drugi.

Czernidlak kołpakowaty

Czernidlak kołpakowaty

Borowik szlachetny

Borowik szlachetny

Odpoczynek

Odpoczynek

Powrót z grzybobrania

Powrót z grzybobrania
W niedzielę po śniadaniu wybraliśmy się na ścieżkę przyrodniczą, gdzie mogliśmy zobaczyć gwiazdosze. Później skierowaliśmy nasze kroki w głąb lasu, aby pozyskać grzyby. Niestety w miejscach, w których zazwyczaj są o tej porze roku są ich nie było. Za to mieliśmy przygodę ze spłoszoną łanią. Przebiegła w galopie w niedużej odległości od nas i całe szczęście, że nikt nie stał na torze jej biegu, bo mogłoby się to skończyć nie przyjemnie. Mimo to widok i odgłos zrobiły na wszystkich uczestnikach spore wrażenie. Ruszyliśmy na dalsze poszukiwanie borowików. Skręciliśmy w lewo i odparłem, że w tym miejscu są borowiki. kilka sekund później usłyszeliśmy głos Meli, która stwierdziła, że właśnie rozdeptała prawdziwka. Jak się okazało w jednym tylko miejscu, czołgając się na kolanach zebraliśmy około dwudziestu młodych borowików. Później były jeszcze zawody, kto znajdzie ostatniego borowika. Puchar zdobywcy, tego ostatniego, przechodził parokrotnie z rak do rąk. Jednak to mnie przypadło znaleźć dwa ostatnie borowiki tego poligonu. Zresztą o ile pamiętam w tamtym roku była podobna sytuacja.

Przed naszą kwaterą

Przed naszą kwaterą

Na ścieżce przyrodniczej "Radawa".

Na ścieżce przyrodniczej

Ekipa poligonowa

Ekipa poligonowa

Focimy gwiazdosze.

Focimy gwiazdosze

Gwiazdosze

Gwiazdosze

Zwycięzkie prawdziwki

Zwycięzkie prawdziwki.
Po powrocie na kwaterę pozostały nam jeszcze zbiorowe zdjęcie uczestników poligonu i pożegnania. II Poligon Grzybowy - Radawa 2009 przeleciał tak szybko, że teraz trudno uwierzyć, że tak wiele mogło się wydarzyć w tak krótkim czasie. Stwierdzam, że impreza udała się fantastycznie i mam wielką nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej. Tym zaś, którzy nie mogli przybyć, powiem krótko - szkoda. Spotkamy się już za rok!

 III Poligon Grzybowy 2010 - relacja.

[start] [info] [program] [wystawa] [historia] [atlas] [Radawa] ["Darz Grzyb"]